Nie zezwalam na kopiowanie tekstów i zdjęć ze strony bez mojej zgody, zgodnie z Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170 cyt.:
kopiowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie materiałów w całości lub w części bez zgody autora jest zabronione, stanowi naruszenie praw autorskich i powiązane jest z odpowiedzialnością karną”.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Drugie urodziny!



Pamiętam dokładnie ten dzień, tą chwilę, gdy mój tata powiedział mi, że mogę zacząć szukać sobie psa.
Pamiętam dokładnie pierwsze zakupy, gdy nie zdawałam sobie sprawy, że szczeniak cavaliera jest taki malutki i kupiłam wszystko za duże.
Pamiętam dokładnie, gdy Lilu do nas przyjechała, gdy pomoczyła swoje posłanie chyba z 5 razy, gdy w pierwszą noc piszczała za łóżkiem, później uwielbiała tam spać.
Pamiętam nawet, gdy pierwszy raz dawałam jej jeść, jakie to było fantastyczne uczucie :)
Aż w końcu pamiętam, wizytę u weterynarza, szczepienie Li, gdy ją zabolało podbiegła właśnie do mnie i zaczęła pakować mi się na ręce, mimo, że obok był jeszcze mój tata i siostra. Pierwszy raz pokazała mi, że mi ufa i pierwszy raz zdałam sobie sprawę, że jestem za nią odpowiedzialna i jak bardzo ją kocham.

Lilu 21 kwietnia w sobotę skończyła 2 lata, 2 lata, kiedy one minęły? Gdzie podział się mój szczeniak, który wszystko gryzie i obsikuje?









Niektórym wydaje się, że to tylko cavalier, taki spanielek, którego łatwo wyszkolić i tak dalej... A ja w tym roku zdałam sobie sprawę, że praca z nią nie jest taka łatwa, bo tak naprawdę zależy od warunków, w jakich się odbywa. Jeśli jest jej zimno, nie będzie aportować, jeśli jest mokra przez padający deszcz też nie, a co dopiero przy temperaturze -20... ;-) Chociaż nie mogę powiedzieć, że nie widzę postępów!

Bardzo łatwo ją zniechęcić, jeśli nie będzie dostawać długo nagrody, znudzić, dlatego sesje muszą być częste, a krótkie i przestraszyć, co czasem powoduje, że zamyka się w sobie, nie chce nic robić, a otworzenie jej i pokazanie "hej, przecież nic się nie stało!" trochę zajmuje. Cały czas uważam, że gdybym wzięła się za wczesną i przede wszystkim porządną socjalizację to żyłoby się nam, a przede wszystkim jej lepiej :P




Mimo, że nie zawsze jest łatwo, że często myślę "nie, ona tego nie zrobi, nie potrafi..." Li pokazuje mi, jak bardzo się mylę!
A gdy przychodzą efekty naszej pracy, obie jesteśmy uhahane cały dzień, co sprawia, że nasza więź staje się jeszcze mocniejsza.




Lilu jest psem mojego życia, nie da się wyrazić, ile ona mnie nauczyła i uczy dalej, jest najbardziej cierpliwym ze wszystkich cierpliwych nauczycieli i dzielnie znosi moje humorki i złości, gdy nam coś nie wychodzi. Dzięki niej wiem, że nie należy przestawiać swoich ambicji na psa, co zawsze było dla mnie proste, ale tylko w teorii. Frisbee, sport, który u mnie króluje na pierwszym miejscu wśród moich najulubieńszych sportów, nie ćwiczymy, bo po prostu nie ma sensu. Chociaż jeśli już mówimy o dekielkach, to wiąże się z nimi moje ulubione zdjęcie, z naszego najlepszego treningu, gdy Lilu biegała nakręcona i ślicznie łapała wszystko co jej rzucałam. Na tym zdjęciu biegnie sobie (no dobra, akurat zakręca ;)) ze swoim ulubionym dyskiem i cała mordka jej się śmieje :D





Nauczyła mnie też jednej fantastycznej rzeczy. Gdy nam się coś nie udaje, nie jestem już na nią zła, a po prostu cieszę się, że mogłyśmy coś robić wspólnie.


Największe nadzieje pokładam we flyballu, obydwie to lubimy, Li co prawda od niedawna, ale ma jeszcze czas ;) Glut jest też chyba pierwszym cavalierem w Polsce, który ten sport ćwiczy.




Lilu... co ja Ci mogę życzyć...
Życzę Ci żebyś żyła długo w zdrowiu i szczęściu, nie zmieniała się ani trochę, abyś dalej dzielnie wytrzymywała moje pomysły :)
Dziękuję Ci, że ze mną jesteś, chociaż nie musisz, dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas, dziękuję Ci za wszystko!




14 komentarzy:

  1. Sto lat dla przeuroczej suczi <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Sto lat !! ;) Fajnie, że inne rasy oprócz borderów głównie ćwiczą flyball :D Trzymam za Was kciuki !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat! :)) Lilu o tydzień starsza od Luny jest.. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak mały obszczajtuch wyrósł na małą pannę obrażalską xD
    Dożo zdrowia przede wszystkim, a dla ciebie cierpliwości :))

    OdpowiedzUsuń
  5. "Lilu 21 kwietnia w sobotę skończyła 2 lata, 2 lata, kiedy one minęły? Gdzie podział się mój szczeniak, który wszystko gryzie i obsikuje?"
    skąd ja to wiem? moja kotka będzie miała 3 latka niedługo a Fifi roczek a jeszcze do dziś pamiętam kiedy pan przywiózł ją i Tośka[*]. TAKIE MAŁE KOCIACZKI POPISKUJĄCE Z PRZERAŻENIE, CHOWAJĄCE SIĘ POD KRZESŁA ZE STRACHU PRZED SKARCENIEM... pamiętak jak dziś te chwile na zawsze pozostanie w moim sercu;) szkoda tylko że nie ma już rodzeństwa, jest tylko siostra....;(((
    ale mam jeszcze Fifiego to pies idealny;p sto lat dla "małej" damy;pp żebyś miała duuużo miłości i abyś nie zaznała ludzkiego zła... mam nadzieję że pańcia będzie z tobą do końca twoich dni;pp

    OdpowiedzUsuń
  6. 100000 lat! Lilu jaka malutka była :) Teraz mądra, duża, śliczna sunia :-) Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Spóźnione 100 lat dla Lilu! Nie dowiary, że pies potrafi się tak zmienić:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego najlepszego! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepszego dla Lilu, ale też dla Ciebie bo tak właściwie to też twój jubileusz!
    Wzruszyłam się jak to czytałam...
    Szczerze mówiąc to uwielbiam twojego bloga. Piszesz go tak czysto, od serca i nie robisz błędów ortograficznych do których ja się zawsze przyczepiam ;)

    OdpowiedzUsuń